Rozdział 7. - Are you fucking kidding me?

/ niedziela, 26 lutego 2012 /
Przebudziłem się jako pierwszy. Wszyscy jeszcze słodko sobie chrapali. Postanowiłem wykorzystać okazję i odwalić coś. Zacząłem więc przeszukiwać szafki i szuflady w domku Liama. Znalazłem ser w sprayu, niezmywalny marker, klej w tubce i kawałek linki. Podszedłem do łóżka i pochyliłem się nad Louisem. Tak słodko wyglądał, że nie mogłem się na niego napatrzeć. To jednak i tak nie zmieniło faktu, że narysowałem mu na twarzy wielkiego penisa, a pod rysunkiem napisałem: Lou loves Harry's penis. Później do markowych butów Emily wycisnąłem całą tubkę biurowego kleju. Podejrzewam, że nieźle się na mnie za to wkurwi, ale jej rodzice tak ją rozpieszczają, że pewnie kupią jej za to co najmniej 5 par nowych butów, więc nie bardzo się tym przejąłem. Pokierowałem się w stronę drugiego końca łóżka, do Carmen. Potrząsnąłem serem w spray'u, po czym wylądował on na jej długich, falowanych włosach. Miałem ochotę wybuchnąć niepohamowanym śmiechem, ale musiałem się powstrzymać, żeby wszystkich nie obudzić. Podreptałem cicho w stronę kanapy, na której leżeli chłopcy. Zayn był lekko zepchnięty na bok, bo Liam zajmował większość miejsca. Za to między nogami Liama zauważyłem głowę Nialla. Spał dokładnie na jego przyrodzeniu. Dosyć ciekawa pozycja, nie ma co. Wziąłem do ręki kawałek sznurka. Przeciąłem go na dwie połowy. Jedną przywiązałem ręce Liama do kostki Zayna, a drugą ręce Nialla do uda Liama. Miałem nadzieję, że węzły są mocne i tak szybko nie uda im się wydostać z mojej pułapki. I to właściwie było wszystko, co planowałem zrobić.
Po skończonej misji, ułożyłem się delikatnie z powrotem obok słodko chrapiącego Lou i spróbowałem zasnąć.
- Aaaa. - Tomlinson głośno ziewnął, szeroko otwierając buzię. - Harry kochanie, śpisz? - szturchnął mnie lekko.
- Co, jak, gdzie? - udawałem zaspanego, ale gdy tylko spojrzałem na twarz Lou, mimowolnie wybuchłem śmiechem, przez co obudziłem Emily.
- Nie możecie być trochę ciszej? Ja tu próbuję zasnąć. - mamrotała pod nosem.
Ja wciąż próbowałem powstrzymywać się od śmiechu, ale średnio mi to wychodziło.
- Z czego się cieszysz? - pytał zdezorientowany Lou.
- A tak sobie. Przecież śmiech to zdrowie!
- Nie ważne. - przewrócił oczami. - Idę do łazienki, zaraz wracam.
W łazience było małe lustro. Miałem nadzieje, że się w nim obejrzy, więc czekałem cierpliwie na jakąś reakcje. Długo to nie potrwało.
- Haroldzie Styles'ie! - wyszedł z łazienki, tak mocno otwierając drzwi, że myślałem, że wylecą z zawiasów. - Czy masz z tym coś wspólnego? - wskazał na twarz, robiąc komiczną minę.
W tym momencie składałem się na łóżku ze śmiechu. Przez te hałasy obudziła się też reszta przyjaciół. Obserwowałem uważnie, co po kolei będzie się działo. Emily wstała, włożyła nogi do butów i wydała z siebie dźwięk, jakby zaraz miała zwymiotować. Rozejrzała się po pokoju i posłała mi piorunujące spojrzenie, bo tylko mi teraz było do śmiechu. Carmen leniwie podniosła się z łóżka, a gdy chciała poprawić włosy, oniemiała. Wydarła się na cały domek i zaczęła rzucać się do wszystkich z pytaniem, kto to zrobił. Na końcu przebudzili się chłopcy. Zayn chciał wstać, ale gdy podniósł się z kanapy, od razu runął na ziemię, za nim Liam, a Niall już tylko nogami trzymał się na kanapie. Śmiałem się tak potwornie, że brzuch mnie rozbolał. Przyjaciele posłali mi spojrzenia, jakby chcieli wymordować mi całą rodzinę, a ja tylko niewinnie się uśmiechnąłem mówiąc, że to był zwykły żart. Oni chyba jednak nie odebrali tego tak, jakbym chciał.
- No Haroldzie...nasza zemsta Cię dosięgnie. - Lou złapał mnie za nogi i zrzucił z łóżka.
Nade mną stanęła Carm i wypryskała wprost na moje bujne loki, resztę sera w spray'u. Gdy Zayn, Liam i Niall po wielkich trudach, wreszcie się uwolnili, zaczęli zbliżać się w moją stronę z na prawdę przerażającymi minami psychopatów. Lou wziął mnie na ręce i usadził na krześle. Zacząłem się wyrywać i krzyczeć, ale mieli przewagę liczebną, więc nie miałem najmniejszych szans. Liam i Niall przywiązali mnie do krzesła, a Emily i Carmen zaczęły czegoś szukać w szafce. Po chwili wyciągnęły z niej mojego największego wroga - prostownicę.
- Nie...nie zrobicie mi tego! - zrobiłem oczy a'la kot ze Shreka, myśląc, że zmiękną i mi odpuszczą.
- Ależ zrobimy. - Lou zaśmiał się szyderczo.
Podczas gdy Liam, Niall i Zayn trzymali krzesło, bo tak się rzucałem, że na pewno by się przewróciło, Lou powoli, pasmo po paśmie, prostował moje włosy. Jęczałem i krzyczałem, żeby mi tego nie robili, ale oni byli nieugięci. Dobrze znają moją fobię związaną z prostowaniem włosów i jeszcze perfidnie to wykorzystują. Przysięgam, że zemszczę się na nich w najmniej oczekiwanym momencie.
- Skończyłem. - Lou odłożył prostownicę na półkę. - Wyglądasz prześlicznie. - wyszczerzył się i pogładził mnie po włosach.
Dziewczyny ciągle się śmiejąc rozwiązały mnie, a ja od razu pobiegłem do łazienki, w celu przeglądnięcia się w lustrze.
- Co wyście ze mną zrobili?! - wrzeszczałem. - Nigdy wam tego nie wybaczę! - miałem ochotę się rozpłakać widząc swoje odbicie.
Wróciłem obrażony do pokoju i usiadłem na łóżku krzyżując ręce na piersiach.
- Zasłużyłeś sobie. - Lou usiadł za mną i położył mi głowę na ramieniu. - Szczególnie, że będę musiał wracać do domu z penisem na twarzy, bo Twoje dzieło za cholerę nie chce się zmyć. - wybuchłem śmiechem. - To nie jest zabawne. Mogłeś go chociaż namalować zmywalnym markerem, idioto. - przywalił mi z otwartej dłoni w głowę.
- Wybacz, purchawo. - poklepałem go po ramieniu.
Lou tylko zlustrował mnie wzrokiem i wrócił do łazienki, wciąż łudząc się, że uda mu się zmyć mój wspaniały rysunek z jego twarzy. Carmen też chciała doprowadzić się do porządku, więc zaczęli się przepychać przed tym malutkim lustrem. Podejrzewałem, że nie wyniknie z tego nic dobrego, więc wkroczyłem tam. Złapałem Lou za rękę i wyprowadziłem z łazienki, pod pretekstem tego, że jestem głodny i jak co ranek, chciałbym aby przyrządził mi śniadanie. Zresztą reszcie przyjaciół też już burczało w brzuchach, a szczególnie małemu żarłokowi Niallowi. Po mojej prośbie, Lou od razu założył na siebie słodki, różowy fartuszek i zaczął przygotowywać nam posiłek.
Ja i Zayn nakryliśmy do stołu, Niall leżał do góry dupą na łóżku mówiąc, że nie ma energii nic robić, bo jest zbyt głodny, a dziewczyny zaczęły pomagać Louisowi. Nie za bardzo spodobało mu się to, że Carmen wpierdzieliła się do garów, ale chyba nie chciał robić niepotrzebnych kłótni, więc sobie odpuścił. Wyglądało na to, że walczą ze sobą o to, kto ugotuje coś lepszego. No, przynajmniej będzie dużo dobrego jedzenia.
Po godzinie wszystko było już gotowe. Zasiedliśmy do stołu i zaczęła się uczta. Siedziałem obok Lou, który karamił mnie przygotowanym przez niego omletem, a z drugiej strony była Carmen i wrzucała mi na talerz naleśniki wykonane według przepisu jej mamy, bardzo nalegając abym ich spróbował. Lou jednak mi na to nie pozwalał, bo cały czas zapychał mi buźkę swoim omletem. Carm była bardzo niepocieszona, ale po czasie odpuściła.
Było dość wcześnie i nie chcieliśmy jeszcze rozchodzić się do domów, więc zastanawialiśmy się jak możemy zająć sobie czas.
- Może zagrajmy w butelkę? - zaproponował Zayn, posyłając Niallowi i Liamowi cwaniackie spojrzenie.
Nie wiem, dlaczego, ale miałem wrażenie, że oni coś kombinowali.
- Jestem za! - odezwała się Carmen.
- Ja też! - przytaknęła jej Em.
- Właściwie, to możemy zagrać. - zgodził się Lou.
Wszystkie spojrzenia pokierowały się na mnie. Poczułem presję, więc zgodziłem się kiwając twierdząco głową. Właściwie to nie miałem teraz ochoty grać w butelkę, ale mnie przegłosowali. Wolałbym być gdzieś daleko od nich, z Louisem u boku i rozmawiać z nim o wszystkim i niczym, leżąc na trawie i patrząc się w przelatujące po niebie białe chmury.
Na początku zadania były banalne. Przysiady, pompki, szpagaty, ogólnie gimnastyka i ćwiczenia fizyczne. Potem jednak, jak to w grze w butelce bywa, zaczęło się robić coraz ostrzej.
Zayn zakręcił butelką. Wypadło na Carm.
- Pytanie. - wymamrotała.
- Gdybyś miała umówić się na randkę z jednym z nas, kto by to był? - uniósł brew do góry.
- Yyy... - rozejrzała się dookoła. - Harry... - powiedziała prawie szeptem, przygryzając wargę.
Spojrzała na mnie kątem oka, lekko się rumieniąc, po czym zakręciła butelką i wypadło na mnie.
- Pytanie. - westchnąłem.
- Czy łączy Cię z Louisem coś więcej niż przyjaźń? - zapytała prosto z mostu.
Czułem na sobie przeszywające spojrzenia przyjaciół. Skierowałem wzrok na Louisa. Na mojej twarzy malowały się rumieńce i nie miałem pojęcia, co powiedzieć, bo sam tak na prawdę nie wiedziałem, co nas łączy. Jak już kiedyś wspominałem, to dość skomplikowane.
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi. - spuściłem głowę.
Lou siedział tuż obok mnie, więc zaraz po tym co powiedziałem, dyskretnie smyrnął mnie po pośladku i chwycił za rękę, którą chwilę wcześniej trzymałem w tylnej kieszeni moich jeansów.
Zakręciłem butelką, Wypadło na Nialla.
- Zadanie. - powiedział dumnie.
Zrobiłem minę, która miała zasugerować, że głęboko myślę.
- Pocałuj Liama...w usta! - klasnąłem w dłonie.
- Chyba sobie żartujesz. - wykrzywił się.
- Nie. Jestem całkiem poważny. - pokiwałem głową.
Niall spojrzał w kierunku Liama, który wyglądał na przerażonego. Zbliżyli się do siebie. Spojrzeli sobie w oczy, po czym obydwoje wybuchli śmiechem.
- Nie dam rady tego zrobić! - protestował Niall.
- Robisz to, albo zadanie karne. - wyszczerzyłem się.
- No dobra, dobra. - wymamrotał pod nosem.
A więc Liam po prostu zamknął oczy i czekał, aż Niall go pocałuje. Zbierali się do tego chyba dobre 15 minut, ale Niall w końcu się odważył. Trwało to dosłownie ułamek sekundy.
- I co, było aż tak źle? - zwróciłem się do blondyna.
- Nie. Liam ma całkiem słodkie usta. - oblizał się.
- Przed chwilą jadłem czekoladę. - odparł Liam, lekko się rumieniąc.
Wybuchliśmy śmiechem.
Teraz Niall kręcił butelką. Wypadło na Emily.
- Pytanie. - powiedziała.
- Który z tutaj obecnych chłopaków, najbardziej pociąga Cię fizycznie? - spojrzał na nią z zaciekawieniem.
Emily przygryzła wargę i kątem oka spojrzała się na Louisa. Zamarła na chwile, ale zaraz jednak przemówiła.
- Szczerze mówiąc...to chyba Lou. - uśmiechnęła się w jego stronę.
Poczułem lekką zazdrość. Nie miałem pojęcia, że ona coś do Lou. Mam nadzieje, że nie będzie mi wchodzić w drogę, bo jeżeli chodzi o Louisa to potrafię być na prawdę zaborczy.
Em zakręciła butelką, wypadło na naszego bad boya - Zayna.
- Zadanie. - wybrał.
- Uprawiaj seks z Liamem przez ubrania. - po usłyszeniu tego zadania wszyscy momentalnie zaczęli się śmiać z wyjątkiem pana Malika i Payne.
- Co wyście się mnie tak uczepili? - Liam zrobił smutną minę.
- Nie pierdziel, tylko wypinaj się. - zaśmiała sie Em.
Zayn tylko spiorunował ją wzrokiem, a Liam zrobił, co kazała.
- Poczekajcie, tylko wezmę telefon. Muszę to nagrać! - krzyczał Lou.
Zayn protestował, ale Lou miał to gdzieś. Wygrzebał z kieszeni bluzy swojego iPhone'a i włączył nagrywanie.
Zayn stanął tuż za dupcią Liama i nie wiedział za bardzo, co ma robić. Lou zaczął dawać mu wskazówki i zachęcać ich do działania. Za chwile Malik wykonywał już ruchy w przód i w tył, ocierając się o pośladki Liama. Muszę przyznać, że wyglądało to przezabawnie. Dobrze, że Lou to nagrywał. Będziemy mieli co oglądać i z czego się naśmiewać.
Po skończonym zadaniu, Zayn zakręcił butelką. Tym razem ponownie wypadło na mnie.
- Zadanie. - wziąłem głęboki oddech.
- No więc Haroldzie. - Zayn zatarł cwaniacko ręce. - Przeliż się z Louisem. - wytknął język.
Spojrzałem na niego z miną typu "Are you fucking kidding me?". Zasugerowałem zmianę zadania, ale on był nieugięty. Wszyscy wręcz domagali się, abyśmy się pocałowali. Zaczęli wykrzykiwać nawet "Gorzko, gorzko!". Czułem, że cały się czerwienie. Moje ciało odmówiło mi posłuszeństwa, więc Louis usiadł przede mną i powiedział: będzie dobrze, tak, że tylko ja to usłyszałem. Lou dokładnie widział, że nie chcę tego tutaj przy nich wszystkich zrobić. Mógł to ze mnie wyczytać jak z otwartej księgi. Zrobiliśmy więc nasz słynny trik z udawanym pocałunkiem. Objęliśmy się rękoma na wysokości twarzy i ruszaliśmy głowami we wszystkie strony, tak, że nikt nawet nie zauważył czy na prawdę się pocałowaliśmy czy nie.
Po tym zadaniu padło jeszcze kilka niezręcznych pytań i zabawa zaczęła nam się nudzić, dlatego zakończyliśmy ją.
Liam miał w domku DVD. Korzystając z tego udogodnienia, postanowiliśmy obejrzeć jakąś komedię romantyczną. Dziewczyny, Liam, Zayn i Niall rozłożyli się na łóżku, a my z Lou wybraliśmy kanapę. Zaczął się film. Usiadłem Louisowi na kolana i oparłem mu głowę na ramieniu.
- Chcę, żeby nasz pierwszy pocałunek wyglądał inaczej. - szepnąłem mu do ucha.
- Wiem Misiaku. - odpowiedział, bawiąc się moimi włosami.
- Myślisz, że oni uważają nas za gejów? - spojrzałem w stronę przyjaciół.
- Nie mam pojęcia, ale wiesz, że nawet gdyby tak było, to zaakceptowali by nas takimi jacy jesteśmy. - pogłaskał mnie po plecach.
- Wiem...tylko ja wciąż nie mogę się określić. - westchnąłem.
- Spokojnie. Chciałbym, żebyś dokładnie sobie to wszystko przemyślał. Nie popędzam Cię. Gdy będziesz gotowy to po prostu mi o tym powiedz. - pocałował mnie w policzek.
- Tak zrobię. - uśmiechnąłem się lekko.
- My wszystko widzimy! Nie romansujcie już tam tak! - krzyczał Niall.
- A wy się nie wtrącajcie. - pokazałem im język.
- Wybaczcie, że wam przeszkadzamy gołąbeczki. - mówił Zayn.
- Oh, Liam, dlaczego ty nie okazujesz mi takiej czułości? - Niall udawał obrażonego.
- Wybacz aniele mój. Poprawię się. - przytulił się do niego i zaczęli turlać się po łóżku.
- Czy wy nas przedrzeźniacie? - zapytał lekko zirytowany Lou.
- Skądże! - Liam uśmiechnął się sztucznie.
Potem zaczęli nas perfidnie parodiować. Widać, że strasznie ich to bawiło. Lou kazał nie zwracać mi na nich uwagi, ale trochę zaczęło mnie to wkurzać. Skoro to przyjaciele to nie powinni się z nas naśmiewać. Zaczynałem wątpić w słowa Louisa, że zaakceptowaliby nas, gdyby okazało się, że jesteśmy gejami. Po takim zachowaniu trudno myśleć inaczej. Chociaż z drugiej strony może za bardzo biorę to do siebie. Może to była tylko zwykła zabawa. Po za tym czy przyjaciele zawsze się tak nie przedrzeźniają?
Po filmie, rozeszliśmy się wszyscy do domów. Lou twierdził, że jest zmęczony, więc od razu poszedł do swojego pokoju się przespać. Mówił jeszcze, że wcześniej spróbuje się pozbyć z twarzy efektu mojej głupoty.
Korzystając z okazji, że nie będzie przy mnie Louisa, postanowiłem, że napiszę coś w swoim pamiętniku. W ostatnim czasie w ogóle do niego nie zaglądałem.

Drogi pamiętniku. Ostatnio nie miałem zbyt dużo czasu ani ochoty na pisanie, dlatego zrobię to dzisiaj.
Więc ostatnie dni były na prawdę pozytywne. Po dość poważnej kłótni z Lou i lekkim kryzysie, udało nam się wreszcie pogodzić. Później dostaliśmy zaproszenie na grilla na działce Liama. Bardzo miło spędziliśmy tam czas i świetnie się bawiliśmy.
Między mną, a Lou zaszła dość krępująca sytuacja. Nie wiem nawet za bardzo jak to opisać, ale poszliśmy jakby "o krok dalej". Moje pragnienie czucia jego dotyku i sprawienia mu przyjemności trochę wzięło nade mną górę. Gdyby Liam nagle nam nie przerwał, wbiegając do domku w najmniej odpowiednim momencie to kto wie, co dalej by się działo. Za każdym razem, gdy się do siebie zbliżamy, pozwalamy sobie na więcej. Lou chyba próbuje wyczuć jakie są granice i na co może sobie pozwolić.
On za to nie stawia najmniejszego oporu z tego co zauważyłem. Zgodziłby się chyba na wszystko, co bym mu zaproponował. Nie mówię, że mi to przeszkadza, ale to trochę dziwne, że w ogóle się nie krępuje. Mnie takie sytuacje na przykład bardzo zawstydzają.
Tym razem byliśmy już na prawdę blisko pocałunku, ale niezawodny Liam znalazł sobie zajebisty moment, żeby nas odnaleźć. Kiedyś mu się za to odpłacę!
Podczas oglądania filmu, poruszyłem z Lou również kwestię moich uczuć. Na prawdę gubię się w nich. Niby kocham go jak przyjaciela, ale to co wyprawiamy wykracza już daleko ponad granice przyjaźni. Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć i chyba jeszcze długo będę to musiał układać w mojej nieogarniętej główce. Mam nadzieje, że nie zmęczy go to moje ciągłe niezdecydowanie. Tak bardzo mi na nim zależy, że nigdy nie chciałbym go stracić przez jakąś głupotę. Nigdy.

Odłożyłem pamiętnik do mojego sekretnego miejsca i włączyłem laptopa. Przeglądnąłem kilka stron i poczułem się głodny. Zszedłem na dół do kuchni. Otworzyłem lodówkę i przejechałem wzrokiem po najwyższej półce: jogurt, parówki, zepsuta ryba, która capi na kilometr, marchewka, telefon Lou. Zaraz, zaraz...co tu robi jego telefon? Wyciągnąłem go z lodówki i położyłem na stole. Przygotowałem sobie płatki czekoladowe i zalałem je zimnym mlekiem. Usiadłem przy stole wpatrując się w jego komórkę. Tak się zamyśliłem, że nie trafiłem łyżeczką do buzi i ubrudziłem sobie spodnie. Strasznie mnie kusiło, żeby przejrzeć jego skrzynkę odbiorczą. Po chwili już nie wytrzymałem. Pokusa byłą zbyt silna. Upewniłem się, że Lou śpi i zacząłem przeglądać jego wiadomości. Zauważyłem, że dostaje mnóstwo dziwnych sms-ów od jakiejś dziewczyny imieniem Eleanor. Nie odpowiedział jej na żadnego z nich, więc stwierdziłem, iż to jakaś idiotka, która się do niego przyczepiła, a on nie odpisując jej, daje jej do zrozumienia, że nie jest zainteresowany.
Usłyszałem kroki. W drzwiach stanął totalnie nieogarnięty Lou. Miał założone dwie różne skarpetki, (od kiedy Lou nosi skarpetki?!) bokserki w misie i koszulkę założoną na lewą stronę. Włosy stały mu na wszystkie strony i miał wielkie wory pod oczami. Zlustrowałem go spojrzeniem i wybuchłem śmiechem. Lou w ogóle nie zwrócił na to uwagi, tylko usiadł obok mnie. Oparł głowę na rękach i wciąż zaspanym głosem poprosił mnie, żebym przygotował mu kanapki. Wykonałem jego prośbę, a w czasie, gdy jadł poinformowałem go, że znalazłem jego telefon w lodówce. Okazało się, że był tak zakręcony, że zamiast włożyć do lodówki kostkę sera, włożył telefon, a ser wciąż był w kieszeni jego spodni.
Zacząłem się trochę nudzić. Louis był jakiś przymulony i tylko siedział przed telewizorem oglądając jakiś program kulinarny. Próbowałem zwrócić na siebie jego uwagę, ale średnio mi to wychodziło. Wyglądało na to, że jego mózg wciąż śpi. Myślałem nad tym jakby go rozbudzić. Znalazłem w szafce paczkę chrupek. Stanąłem nad nim, za kanapą i zwyczajnie otworzyłem paczkę po czym wysypałem całą jej zawartość wprost na włosy Lou.
- Harry! Czy ty nie masz co robić?! - mówił wkurzony, wytrzepując chrupki z włosów.
- No właśnie nie mam. Od godziny próbuję zwrócić na siebie Twoją uwagę, ale ty wolisz siedzieć przed telewizorem. - zrobiłem smutną minkę.
- Nie o to chodzi. Po prostu nie najlepiej się czuję. - odparł.
- Rozumiem... - westchnąłem.
Gdy Lou zauważył smutek malujący się na mojej twarzy, wstał i stanął przede mną cwaniacko się uśmiechając.
- Chociaż właściwie...dla Ciebie zawsze znajdę czas. - wziął mnie na ręce i przerzucił przez ramię jak worek ziemniaków.
- Co ty robisz?! - wyrywałem się.
Zaniósł mnie do swojej sypialni i rzucił na łóżko. Ułożył się obok mnie.
- Możesz posprzątać mi pokój. - wytknął język.
Spojrzałem na niego jak na idiotę. Przeważnie przychodziliśmy tutaj, żeby no wiecie, porobić różne takie ciekawe rzeczy, a ten nagle wyskoczył mi, że mam posprzątać jego pokój? Chyba go pojebało do reszty, jeśli myśli, że aż tak bardzo mi się nudzi.
- Na co czekasz? - zmarszczył czoło.
- Nie mam zamiaru sprzątać. - na mojej twarzy malował się grymas.
- To co chcesz robić? - położył rękę na moim kolanie i jechał coraz wyżej.
- Nie wiem... - przygryzłem wargę.
Rozległ się nagle dźwięk dzwonka, w komórce Lou. Zerwał się na proste nogi i szukał telefonu, który zaplątał się gdzieś w pościeli. Odebrał. Nie wiem, co mówiła osoba po drugiej stronie słuchawki, ale Lou wyglądał na przerażonego i zaszkliły mu się oczy. Zaniemówił. Przez chwilę trzymał telefon w ręce, ale za chwilę go wypuścił. Gdy spojrzał mi w oczy, wiedziałem, że stało się coś złego. Rzucił mi się w ramiona i zaczął cicho szlochać w moją koszulę. Chyba nigdy nie widziałem płaczącego Louisa. Pogłaskałem go po włosach i mocno przytuliłem. Czekałem, aż się uspokoi, żebym mógł dowiedzieć się, co takiego się wydarzyło.

Tak mnie wszyscy męczyliście o nową notkę, więc coś tam nabazgrałam.
Mam w zwyczaju dodawać rozdziały z tygodniowymi przerwami, no, ale dla was wszystko. :D
Jestem nawet zadowolona z tego co napisałam. Myślę, że rozdział jest znośny.
A no i dedykuję go zacnej Klaudii i Annie. :)
Czekam na wasze opinię w komentarzach. ;D 
Followujcie mnie na twitterze -> @BieberDialogues
Pozdrawiam i do następnego. ♥

62 komentarze:

{ sponge_bob } on: 26 lutego 2012 21:07 pisze...

KOCHAM TO OPOWIADANIE ! ♥

{ Oh1DLuv } on: 26 lutego 2012 21:13 pisze...

No, to teraz będę męczyć o następny rozdział, żeby dowiedzieć się, co się stało : 3 PŁACZEMY WSZYSCY RAZEM Z LOU!

Aut. Anna serdecznie dziękuje za dedyk : D

{ Prażanka ;D } on: 26 lutego 2012 21:15 pisze...

CHCE JUŻ NOOOWWYYY!! ILE MAM NAKURWIC KOMENTARZY?! xD

lov u ♥♥

Anonimowy on: 26 lutego 2012 21:22 pisze...

następny chcę !:dddddd kocham ich LARRY STYLINSON ♥ @kate9924_

Anonimowy on: 26 lutego 2012 21:27 pisze...

omfg co sie stalo ? :O chce juz nastepny rozdzial ! !!

Anonimowy on: 26 lutego 2012 21:31 pisze...

co z LOU ?@??@

{ k } on: 26 lutego 2012 21:36 pisze...

matko boska, jak ty zajebiście piszesz! szybko pisz następny, bo chce wiedzieć o co chodzi z Lou ! zapraszam na mój bromance bromancedirection.blogspot

{ Tommo, Tomlinson the Louis } on: 26 lutego 2012 21:36 pisze...

wielbię cię dziewczyno *.*

@iPurpleBeast on: 26 lutego 2012 21:39 pisze...

TROLOLOLOL! Ja też chce dedykacje do następnego !

jestem ciekawa co się stało Louisowi !
Hahhahahaha jakie jazdy wgl ! MASAKRA!

podoba mi się że nie boisz się używać wulgaryzmów , po prostu piszesz "pojebało cie" albo coś takiego !

zajebisty rozdział !

Anonimowy on: 26 lutego 2012 21:45 pisze...

Od dawna czytam twojego bloga, ale dopiero teraz skusiłam się, by skomentować. Więc, podoba mi się. Piszesz z taką lekkością. W wolnym czasie zapraszam na mojego bloga: http://bitterchocolate.blog.onet.pl/

{ _donCasta_ } on: 26 lutego 2012 21:52 pisze...

Cudownie. < 3
Ciekawe, o co kaman z tym Lou. : >
Czekam na kolejny. < 3

Anonimowy on: 26 lutego 2012 22:05 pisze...

rozkręca się :D i want more.

Anonimowy on: 26 lutego 2012 23:04 pisze...

uwielbiam!

Czarna ;) on: 26 lutego 2012 23:45 pisze...

OMFG! ;O I że niby ja ma teraz czekać TYDZIEŃ na kolejną notkę?! :O Chyba sobie żartujesz?!
Boże, toć ja tyle nie wytrzymam! D;
Jest jakaś szansa na to, że jednak napiszesz wcześniej? Np. jutro? :P Zrobisz to dla nas, prawda? ;D
Harryyy.. Proszę Cię, niech Ci się szybciej poukłada w tej cudownej lokowanej główce. :( Bo ja tu nie wytrwam do czasu kiedy się wreszcie pocałujecie! :< Ehh.. No dobra, jak będą inne czułości, to poczekam jeszcze trochę z pocałunkiem. ^.^
Hmm... Co się stało Louisowi? ;O Boże, toć to musi być coś potwornego! ;O ;/ Biedny Lou. :( Ale na pewno znajdzie pocieszenie u Harry'ego. ^^ :) Tylko zastanawiam się, czy to ma jakiś związek z rodziną Lou. I kim dla Lou jest Eleanor. Kurcze, i weź tu wytrwaj do kolejnej notki w takiej niepewności. :(
I jeszcze na koniec.. Haha xD Śmiałam się razem z Harrym z tych żartów. xd Komicznie reagowali. ;P Niestety później biedak sam przeżywał katusze. ;) Chciałabym go zobaczyć po tych zabiegach. ;P :)
Dobra, mogłabym jeszcze duużoo napisać, ale kończę, bo już późno. ;(

Mam nadzieję, że kolejna szybko się pojawi, czekam. ;) <3
PS Zapomniałabym! ;O ;/ Notka cudowna, idealna wręcz. Więcej takich! ;D ^.^

{ Miyu } on: 27 lutego 2012 00:07 pisze...

Rozdział miażdży jak zwykle! Tak się cieszę, że cię namówiłam to jego założenia... ;d
Uwielbiam te Haroldowe Rozkminy. I wpisy do pamiętniczka XD A dziś była wyjątkowo 'poważna' o.O
Pisz kurwa szybko następny XD I dawaj mi jak najprędzej pocałunek *__*
Buziaki <3
[save-your-heart-tonight.blogspot.com]

Anonimowy on: 27 lutego 2012 00:07 pisze...

niech tylko Eleanor podwali się do Lou, to ją osobiście zabiję. niech sobie na realu będą słodką parą, tu rządzi Larry.

Anonimowy on: 27 lutego 2012 10:48 pisze...

świetny rozdział tylko błagam, czytałm juz jeden blog (beznadziejny :D) że Lou I Hazza byli cudną parką jak tu i potem okazało się że Lou ma dziecko z Eleanor.. błagam NIE RÓB NAM TEGO! :c a blog Cudny! :)

{ Lulo *-* } on: 27 lutego 2012 10:49 pisze...

Super blog! popieram osobę wyżej, bez żadnej ciąży prosze xd i zapraszam do siebie : http://love-does-not-choose.blogspot.com/

Anonimowy on: 27 lutego 2012 13:20 pisze...

ja też popieram , ŻADNYCH DZIECI Z ELEANOR ! :D haha ale świetny rozdział jak zawsze :) @iNiallerBieber

Anonimowy on: 27 lutego 2012 15:06 pisze...

CUDO!

{ Patrycja. } on: 27 lutego 2012 15:40 pisze...

JEZUUUUUUUU JA CHCE WIEDZIEĆ CO SIĘ STAŁO! :DDDDDDDDDDDDD piisz pisz ! :)

{ xAniua } on: 27 lutego 2012 18:19 pisze...

Omomomomo<33 A co się stało, że biedaczek Lou płaczeee?
dawaj następny, bo nie wytrzymam ! ♥

Anonimowy on: 27 lutego 2012 19:38 pisze...

Kocham te twoje opowiadanie ! te rozdziały <3
Pisz jak najwięcej ! jejkuu ja chce wiedzieć co Lou się stało ! ;c pisz pisz pisz ! ;******* ;))

Anonimowy on: 27 lutego 2012 19:40 pisze...

jak ja kocham tego bloga

{ xAluuutkowax } on: 27 lutego 2012 19:50 pisze...

ŚWIETNE! / HARRY JESTEŚ BOSKI. WREDNI SĄ,NO!
JAKÓŻ MOŻNA WYPROSTOWAĆ JEGO JAKŻE CUDNE LOKI? /
ŻADNYCH DZIECI Z ELKĄ! || DAAWAAJJJJ NASTĘPNY! <3

Anonimowy on: 27 lutego 2012 19:50 pisze...

Mmmmrrr . :D
Świetne . x c :

@CarrotsNinja

Anonimowy on: 27 lutego 2012 19:56 pisze...

KOCHAM TO! *,*

Anonimowy on: 27 lutego 2012 20:26 pisze...

Boże dziewczyno to twoje opowiadanie jest boskie <3 ! A zwłaszcza te czułości po między Lou i Harrym <3 kocham to normalnie ! <3 a by było ich jak najwięcej ; ) <3

Anonimowy on: 27 lutego 2012 20:58 pisze...

NEED MORE!
kocham, kocham, KOCHAM to.

Anonimowy on: 27 lutego 2012 21:09 pisze...

Kiedy next?

Anonimowy on: 27 lutego 2012 21:20 pisze...

O jejkusiu! Rozdzial mega cuuuudowny . *-* juz sie nie moge doczekac nn!
I tak jak ktos tam wyzej: ua mam niby czekac tydzien?!
09&3;!(9 ç83" n*
Blog jest meeeeeeega super .
Ciekawe co sie stalo Lou. Awwww. *-k

Anonimowy on: 27 lutego 2012 22:28 pisze...

dodawaj coś nowego, bo nie wyrobię. xd

Anonimowy on: 28 lutego 2012 15:30 pisze...

ej no błagaam cie... niech nikt nie umiera i larry bd szczesliwy i niech lou nie stanie sie krzywda ani nic i zeby nie bylo ze zrobil jakiejs babce dziecko... no weźź

Anonimowy on: 28 lutego 2012 15:30 pisze...

ej no błagaam cie... niech nikt nie umiera i larry bd szczesliwy i niech lou nie stanie sie krzywda ani nic i zeby nie bylo ze zrobil jakiejs babce dziecko... no weźź

{ lifetastegreat } on: 28 lutego 2012 19:42 pisze...

świetne opowiadanie, na prawdę czekam z utęsknieniem na nowe rozdziały :)
Zapraszam również do mnie, początkujący blog o Larrym :
http://larry-1d.blog.onet.pl/

{ Milka } on: 28 lutego 2012 20:54 pisze...

Super odcinek. xx Czekam na nexta ....
I_Love_Harry_

Anonimowy on: 28 lutego 2012 21:14 pisze...

kocham cie

{ Agatacia } on: 29 lutego 2012 16:35 pisze...

omg cudowny blog, opowiadanie. :o
pisz czesciej, wiecej <3

{ kaśku } on: 29 lutego 2012 17:18 pisze...

o matko boska <3. co dalej ? masz pisac szybko bo nie wytrzymam ! zapraszam do mnie www.stolemheart.blogspot.com

Natalkaaa on: 29 lutego 2012 18:38 pisze...

JESTES ZAJEBISTAAA.!!! Co z Lou os razu mysle ze chodzi o jego rodzine, pisz nastepna noootkee blaaagam.! Chcemy wiedziec co z Lou:D

{ SHARON } on: 29 lutego 2012 19:03 pisze...

Uhhh.. dodaj wreszcie kolejny. Nie mogę się doczekać.

{ malina183 } on: 29 lutego 2012 19:57 pisze...

TO JEST BOSKIE!!!! Od dawna szukałam takiego opowiadania, a tu nagle wyskakujesz mi z takim zajebistym czymś *-*
Chce NN już teraz! Najlepiej, to od razu napisz resztę opowiadania, bo ja się zakochałam :D Normalnie mam podniete jak czytam te sceny zbliżeń, haha XD
Jakbym miała oceniać twojego bloga, to dałabym 2354367643742785837843647368763484647583458/10
^^ zakochałam się w tym, serio XD brzmię jak wariatka, ale ja kocham Larry Bromance :D

{ Lucy Styles } on: 29 lutego 2012 21:04 pisze...

O matko kochana ! KOBIETO ! PISZ MI TU DALEJ JA CZUWAM ! <3
Jezu uwielbiam , tylko nie chciałabym żeby Eleanor się w tym jeszcze pojawiła wole Larrego :c
Czekam na 8 rozdział <3
Napisz nam książkę ! <3

{ Mrs.Styles } on: 1 marca 2012 04:17 pisze...

Kobieto pisz kolejny rozdzial ! No ja cie prosze ! Nie czekaj ja cie nie prosze , ja cie blagam , noooooo ! <333333

{ Kinga } on: 1 marca 2012 16:07 pisze...

NO KIEDY ONI SIĘ W KOŃCU PRZERUCHAJĄ, NO *___________* weź ich tam jakoś tam, no wiesz XD

Anonimowy on: 1 marca 2012 17:42 pisze...

Aaaaa <33 Kocham to opowiadanie! :* Dawaj następny <3

{ Natu$ } on: 1 marca 2012 18:07 pisze...

Hejka :P Też piszę opowiadanie o 1D ;P
Zapraszam do mnie ;p
Na pewno się nie zawiedziecie

Anonimowy on: 1 marca 2012 19:23 pisze...

Ja cię kocham ! *-*
Na prawdę ciężko jest napisać coś co pozwala się wczuć w tekst i to wszystko przeżywać.
Nie ma to jak śmiać się lub płakać do monitora :D
Wielkie brawa.Czekam na następne rozdziały. :3

Anonimowy on: 1 marca 2012 20:49 pisze...

Kocham <3 Dzisiaj przeczytałam wszystkie posty na 3 godzinach lekcyjnych i mało się nie posikałam ze śmiechu xd
Błagam dziewczyna kolejny odcinek bo ja tu z tęsknoty umrę!
Bądź z siebie dumna! Wspaniale piszesz!

{ MyPurpleSmile } on: 1 marca 2012 22:09 pisze...

świetny jest ten rozdział jak i pozostałe. KOCHAM twojego bloga

{ Aziii } on: 2 marca 2012 00:42 pisze...

Jesteś jakaś pokręcona ;p. Oczywiście pozytywnie ;). Masz talent. Czekam na kolejny rozdział

Anonimowy on: 2 marca 2012 15:43 pisze...

Przeczytałam wszystkie rozdziały od początku do końca...aż mnie w żołądku skręca !!!! Chcę więcej, teraz !!!! <3

{ Krzemyk } on: 2 marca 2012 18:09 pisze...

ojejjj jak ja kocham Harrego i jego pomysly ^o^ wiecej scen intymnych w rozdzialach! ;) Uwilbiam too co piszesz ♥ zapraszam 1d-gotta-be-you.blogspot.com

{ lifetastegreat } on: 2 marca 2012 20:52 pisze...

uwielbiam twój styl, twojego bloga, codziennie wchodzę aby zobaczyć czy jest następny rozdział ;) KOCHAM po prostu ;d
zapraszam fanki Larry'ego na larry-1d.blog.onet.pl

Anonimowy on: 3 marca 2012 15:59 pisze...

Daj nexta, bo nie wyrobię!

Anonimowy on: 3 marca 2012 18:51 pisze...

ja chce następny rozdział !! < 3+

Anonimowy on: 4 marca 2012 16:42 pisze...

kiedy nastepny? ><

Anonimowy on: 4 marca 2012 16:43 pisze...

wiecej seksuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! :D

{ Kinga } on: 4 marca 2012 17:45 pisze...

BOŻE, ZNAM TEN ROZDZIAŁ NA PAMIĘĆ! DODAJ NOWY, NOOOO! i tak, jak moja przedmówczyni, WIĘCEJ SEKSUUUUUUUUUUUUUUUUU :D

{ It's beautiful dream with One Direction. } on: 10 marca 2012 14:28 pisze...

kurwa, kurwa, kurwa jak ja to uwielbiam! ZGADZAM SIĘ Z PRZEDMÓWCZYNIAMI U GÓRY : WIĘCEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEJ SEKSU! :D

{ wera963852 } on: 8 kwietnia 2012 03:06 pisze...

Ten wyżej dobrze mówi, polać mu.

{ Zayn Malik } on: 7 sierpnia 2012 21:27 pisze...

lol jeszcze z żadnego rozdziału nie śmiałam się tak jak z tego hahahahhaha xd

Prześlij komentarz